Cześć
Dzisiaj, tak jak wam już kiedyś obiecałam, zajmiemy się tematem najbardziej magicznej książki na świecie.
Księga Cieni.
Księga ta to jedna z najstarszych i najbardziej tajemniczych ksiąg, jakie istnieją na świecie. Już starożytni Grecy i Rzymianie, spisywali magiczne receptury i zaklęcia na grimuarach, które z biegiem czasu przybrały formę księgi. Obecnie nikt poza osobami inicjowanymi w kowenie, nie widzą, jaka jest faktyczna zawartość księgi.
Obecnie istnieją dwa systemy, w jakim powstaje i zostaje przekazywana, dalej księga cieni:
- System Kowenowy – kiedy osoba inicjowana, po pewnym czasie od inicjacji dostaje księgę, by się z nią zapoznać. W tym systemie księga nie należy do jednostki, a do całego kowenu, nikt nie morze usuwać nic z księgi, ale za pozwoleniem kapłana bądź kapłanki, można dodawać do niej kolejne rozdziały.
- System Osobowy – System ten opiera się na samodzielnemu tworzeniu własnej księgi cieni. Najczęściej tworzą taką księgę, osoby samotnie praktykujące magię (nie należące do kowenu). W tym systemie ważne jest by, nikt nie miał dostępu poza osobą tworzącą książkę, chyba że owa osoba pozwoli na to, by ktoś poznał tą książkę.
Prowadzenie Księgi Cieni.
Jak pewnie się domyślacie, księga cieni, zazwyczaj prowadzona jest ręcznie. Oznacza to, że osoba prowadząca książkę pisze przepisy, eliksiry, mikstury itd, ręcznie. Oczywiście nie jest to jednak jedyny sposób na prowadzenie księgi, tyle ile jest czarownic, tyle jest rodzajów prowadzenia księgi cieni.
Można wyróżnić takie rodzaje prowadzenia księgi jak:
- W formie ręczne – pisanie księgi w tradycyjny sposób, w zeszycie lub książce, spisując wszystkie przepisy ręcznie.
- W formie pliku PDF – prowadzenie księgi w taki sposób pomaga nam mieć do niej dostęp, w każdym miejscu. Jednocześnie pisząc wszystko w formie PDF, nie rezygnujemy, z pisania.
- W formie Segregatora – tutaj łączymy dwa style, ręczny, w którym wszystko piszemy tradycyjnie oraz styl segregatora, gdzie w dowolny sposób możemy zmieniać położenie stron księgi.
To, w jaki sposób i w jakiej formie będziemy prowadzić księgę cieni, zależy tylko wyłącznie od nas samych. To, co zawieramy w swojej księdze, ma być dla nas pomocą i wyznacznikiem tego, co lubimy bądź chcemy robić. Jeśli interesujesz się zielarstwem, tarota, magią żywiołów, klątwami czy rytuałami, to jasne jest, że w twojej księdze znajdą się strony poświęcone właśnie tym zagadnieniom.
Pamiętajmy, że księga ta zbiera w sobie nasze doświadczenia, praktyki magiczne, czasem nawet zwierzenia. Jeśli planujemy księgę przekazać kolejnym pokoleniom, pamiętajmy o tym, że powinna zawierać nasze doświadczenia z całego życia opartego na praktyce magicznej.
Mój początek z Księgą Cieni.
Moja historia z księgą cieni jest dość ciekawa, pierwsza moja księga była zwyczajnym zeszytem A4, zapisywałam w niej swoje pierwsze rytuały, rytuały, które poznałam z książek oraz od innych czarownic. Nie ukrywam, że już kilka razy ją przeredagowałam, tak jak ja się zmieniłam, tak również zmieniła się i moja księga.
Obecnie jest to dość sporych rozmiarów segregator, w którym zawieram wszystkie moje doświadczenia, rytuały oraz wiele innych rzeczy, które pomogły mi na przestrzeni czasu zmienić się.
Nawet jeśli nie jesteś ściśle związany magią i czarostwem uważam, że każdy z nas powinien prowadzić własną księgę, nie musi być to ściśle, księga cieni. Może być to zeszyt z przepisami, z ziołami leczniczymi lub innymi recepturami, które znacie z domu rodzinnego. Prowadzenie takiego zeszytu nie tylko pomoże nam w rozwijaniu się, ale może również być dla następnych pokoleń niesamowitą pomocą (szczególnie teraz, kiedy wracamy do rodzimego leczenia).
Pamiętajcie, księga, którą prowadzicie, jest przedłużeniem waszego życia, waszych myśli i osiągnięć. Dlatego warto prowadzić własną księgę.
Mam nadzieję, że post wam się spodobał
.
Zwlekałam z tym postem niestety dość długo, a szkoda, bo powinien być na samym początku.
No, ale lepiej późno niż wcale
.
Jak zwykle zachęcam do dzielenia się opiniami w komentarzach.
Do zobaczenia w kolejnym poście.


Ten post ma 28 komentarzy
Jak napisałaś że może to byc księga z ziołami leczniczymi to przypomniałam sobie, że gdzieś mam taki zeszyt który zrobiłam mając naście lat 😉
Oooo szukałam właśnie czegoś takiego 😉
Jak byłam młodsza stworzyłam jakiś taki zeszyt w sumie nawet nie pamiętam o czym bo to dawno było ale pamiętam że uczyłam się jak robić ładne notatki.
Moja babcia prowadzi taką książkę z przepisami, różnymi poradami z wykorzystaniem ziół, świetna sprawa. 🙂
Myślę, że to bardzo ciekawa i tajemnicza księga, do której z chęcią bym zajrzała 🙂
Przyznam, że kiedyś prowadziłam zeszyty z zapiskami właściwości różnych przypraw i ziół, ale to było jeszcze w czasach młodości, kiedy nie było swobodnego dostępu do pięknie ilustrowanych albumów na ten temat.
O widzisz, ja mam segregator z przepisami. Swego czasu był on ręcznie pisany, dziś mam już wydruki, bo lepiej mi się czyta – mam brzydkie nawet dla siebie pismo 😉 Kiedyś za to prowadziłam dziennik.
Ja kilka kartek z babcinego kajetu jeszcze zdołałam uratować zanim zostały wyrzucone, mają dla mnie szczególną wartość. 🙂
Wygląda świetnie!
Mój blog, zapraszam cieplutko!! /klik/
Jeju, jak to magicznie wygląda. Poważnie, zawsze mnie takie księgi zachwycały 🙂
To bardzo fajny pomysł aby prowadzić swoją księgę. Pomyślimy troszkę i może i nam się uda.
U mnie jest taka księga i zapisuję w niej pokoleniowe przepisy, mam nadzieję, że potem trafi ona we właściwe ręce.
kiedyś jak byłam młodsza miałam takie zeszyty, właśnie z przepisami czy wierszami – chętnie bym je odnalazła 😀
Mogłabym prowadzić taka księgę
Zupełnie nie moje klimaty, ale przyznam, że wygląda to bardzo interesująco 🙂
Kojarzy mi się z pamiętnikiem, tylko,że takim bardziej ukierunkowanym…
kiedyś pisałam pamiętnik ale o księdze cieni słyszę pierwszy raz, super, że uczymy się przez całe życie 🙂
Podoba mi się Twoja księga chętnie bym do niej zajrzała do uwielbiam zioła i naturę
Jestem ciekawa Twoich zapisków. Czy takie książki mogą czytać inne osoby, czo to raczej lektura dla samego siebie? Czytałaś może jakieś Księgi Cieni? I dlaczego cieni właśnie?
hmm to wszystko brzmi trochę… strasznie 😉
Takiej księgi nigdy nie prowadziłam, bo się na tym nie znam. Ale zawsze lubiłam prowadzić pamiętniki, kroniki i zeszyty z ulubionymi cytatami.
Nie mam swojej takiej księgi, jako nastolatka miałam zeszyt z suszonymi kwiatami i pamiętnik
Magia niekoniecznie, ale przepisy, doświadczenia czy nawet ćwiczenia warto spisywać. Tworzymy wtedy jakąś swoją historię, a to może być fascynujące.
A jeszcze połączenie czegoś takiego z pamiętnikiem dałoby pewnie niesamowity efekt…
I moja Mama i Babcia mają takie "księgi" ( co prawda w starodawnych brulionach ) – mam nadzieję, że kiedys dostanę obie w spadku i będę mogła z nich korzystać.
Bardzo fajny post. Ciekawa jestem skąd czerpiesz inspiracje do seoich wpisów?
Ja mam wszystko co kiedyś pisałam w swoim zeszycie,ale większość przemyślanych rozwiązań mam w głowie i nie potrzebuję żadnych wskazówek…po prostu wiem..
dziękuje